lAbiRynT 2016 Zitate der Vergangenheit Es gibt Maler, die die Sonne in einen gelben Fleck verwandeln. Es gibt aber andere, die dank ihrer Kunst und Intelligenz einen gelben Fleck in die Sonne verwandeln. Pablo Picasso Cytaty przeszłości Niektórzy malarze przekształcają słońce w żółtą plamę, inni przekształcają żółtą plamę w słońce. Pablo Picasso

Każdego dnia uczymy się czegoś nowego, inspirujemy, zapożyczamy, w codziennym życiu powielamy wzorce, zachowania, choć chcemy być inni, oryginalni, wyjątkowi. W sztuce jest podobnie. Żyjemy w świecie kopii i repro-dukcji, dzieł powielanych w podręcznikach, poradnikach, albumach, czasopismach. Niekiedy kolorowe, innym ra-zem czarno-białe, raz drukowane lepiej, innym razem gorzej i na byle jakim papierze. Z jednej strony należy się cieszyć, że sztuka się popularyzuje, i „trafi a pod strzechy” i każdy kojarzy Monę Lisę Leonarda da Vinci czy Słonecz-niki Vincenta van Gogha, ale z drugiej ludzie często nie znają nazwisk autorów. Poza tym nadzieje wykreowane przez reprodukcje mogą prowadzić do rozczarowań w kon-takcie z oryginałem, który okazuje się za mały, niepozor-ny i nieadekwatny do wyobrażeń. Fotografi a ze swymi możliwościami dokumentacyjnymi tak bardzo urzeczy-wistnia, że zapominamy o jej wątpliwej wiarygodności, możliwościach kreacji i manipulacji. Dajemy jej się uwieść, wierząc w jej przezroczystość, a tymczasem na różne spo-soby modyfi kuje nasze postrzeganie rzeczywistości.

 

Tegoroczne hasło festiwalu brzmi: Modyfi kacje i reinterpre-tacje, czyli odniesienia do tego, co już kiedyś zaistniało. Mówi się, że w sztuce wszystko już było, trudno być oryginalnym, wytyczać nowe kierunki, a wszelka nowość rozbłyskuje tylko na chwilę, by zniknąć w gęstwinie szerokiego spektrum działań artystycznych. Być może dlatego coraz popularniej-sze wśród artystów staje się podejmowanie dialogu z inny-mi artystami, dziełami sztuki, z poglądami i kierunkami w sztuce, z przeszłością. Podjęty przed laty temat odwołuje się do współczesności, aktualizując się w wypowiedziach artystycznych poprzez zastosowanie innych środków wy-razu oraz zmianę kontekstu. Podejmowane przez artystów odniesienia pozwalają otworzyć dialog z przeszłością. Twór-cy nie powielają dzieł istniejących, lecz robią swoje warianty tego, co w sztuce już było. Nie jest to zjawisko całkiem nowe. Picasso wykonał liczne reinterpretacje obrazu Las Meninas Velasqueza, a z bliższych przykładów dwa lata temu grupa artystów, inspirując się Trzema standardowymi zatrzyma-niami Marcela Duchampa, zrealizowała projekt Weneckie linie pokazywany m.in. w Słubickiej Galerii OKNO.

 

Ciekawe jest również zjawisko podejmowania artystycz-nego dialogu pomiędzy współcześnie tworzącymi arty-stami. Oczywiście nie ma to nic wspólnego z celowym wykorzystaniem pomysłu lub dzieła innego artysty i pod-pisaniem go własnym nazwiskiem – choć niewątpliwie istnieją zapożyczenia nieświadome. Bywa tak np. przy kryptomnezji polegającej na częściowym zaniku pamię-ci, w wyniku czego artysta jest przekonany o stworzeniu własnego, oryginalnego dzieła, gdy w rzeczywistości jest ono efektem zasłyszanych melodii, zobaczonych obrazów, ale bez zapamiętania źródła ich pochodzenia. Występuje też niemająca nic wspólnego z zapożyczaniem twórczość równoległa, gdy dwóch artystów w tym samym czasie nie-zależnie realizuje podobne projekty, nie kontaktując się ze sobą, niejednokrotnie nie wiedząc nawet o swoim istnie-niu. Granica między bezwzględnym plagiatem a uzasad-nionym odwołaniem się do pierwowzoru pozostaje jed-nak płynna i trudna do ustalenia.

 

W założeniu programowym tegorocznego festiwalu chodzi głównie o nawiązanie do tego, co w kulturze, architekturze i sztuce już jest, o nowe widzenie dawnych rzeczy, ale i po-wstałych obecnie. Może to też być reinterpretacja własnego dzieła. Podczas 7. edycji festiwalu zapraszamy do podróży po sztuce współczesnej z odniesieniami i cytatami z prze-szłości. Czy świadomość tego, czego już dokonano, jest ograniczeniem, czy też wyzwala nowe potencjały kreacji i interpretacji? Wędrując po labiryncie sztuki, spróbujemy wspólnie odpowiedzieć na to pytanie. Mamy również na-dzieję, że na słubicko-frankfurckim festiwalu pojawią się realizacje, które zainspirują przyszłe pokolenia.

 

 

 

 

 

Anna Panek-Kusz

Tagtäglich lernen wir etwas neues, lassen uns inspirieren, leihen uns Ideen. Im Alltag vervielfältigen wir Muster und Verhaltensweisen obwohl wir stets versuchen anders zu sein, originell, ja außerordentlich. In der Kunst ist es ähn-lich. Wir leben in einer Welt der Kopien, Reproduktionen und vervielfältigten Werke in Lehrbüchern, Ratgebern, Alben, Zeitschrift en. Hier farbig, da schwarz-weiß, mal in besserer und mal in schlechterer Printqualität. Einerseits kann man sich freuen, dass Kunst populär wird und in die Köpfe gelangt. So erkennt jeder Leonardo da Vincis Mona Lisa oder Van Goghs Sonnenblumen, aber anderseits kennen die Leute oft  nicht die Namen von Künstlern. Au-ßerdem können die Hoff nungen, welche von Reproduk-tionen ausgelöst werden, oft  zu Enttäuschung beim Kon-takt mit dem Original führen, welches zu klein sowie zu unscheinbar erscheint und den Erwartungen nicht ent-spricht. Die Fotografi e mit ihren dokumentierenden Mög-lichkeiten lässt Dinge so sehr wahr werden, dass wir oft  vergessen, wie zweifelhaft  doch ihre Glaubwürdigkeit ist und dass sie den Möglichkeiten von Kreativität und Ma-nipulation unterliegt. Wir lassen uns von ihr täuschen im Glauben an ihre Transparenz, während sie unsere Wahr-nehmungsweise der Realität auf unterschiedliche Arten modifi ziert.

 

Das diesjährige Motto des Festivals lautet: Modifi kationen und Neuinterpretationen, d.h. Bezüge zu dem, was bereits existierte. Man sagt, dass es in der Kunst schon alles gab, dass es schwierig sei, originell zu sein, neue Richtungen zu defi nieren, und dass jegliche Neuheit nur für einen kurzen Moment aufb litzt, um im Dickicht des breiten Spektrums an künstlerischen Tätigkeiten zu verschwin-den. Vielleicht wird es gerade deshalb immer populärer unter Künstlern, sich dem Dialog zu stellen mit anderen Künstlern, Kunstwerken, Ansichten und Kunstrichtungen sowie mit der Vergangenheit. Das vor Jahren in Angriff  genommene Th ema beruft  sich auf die Gegenwart und aktualisiert sich dabei mittels künstlerischer Aussagen in der Anwendung anderer Ausdrucksformen oder in Form von Kontextänderungen. Die von den Künstlern unter-nommenen Bezüge erlauben es, einen Dialog mit der Ver-gangenheit zu tätigen.

 

Sie vervielfältigen nicht bestehende Werke, sondern ma-chen Varianten dessen, was es in der Kunst schon gab. Dies ist keine ganz so neue Erscheinung. So führte z.B. Picasso zahlreiche Neuinterpretationen von Velasquez‘ Las Meni-nas durch. Und um ein näher liegendes Beispiel heranzu-ziehen hat eine gruppe junger Künstler, inspiriert von Mar-cel Duchamps Die 3 Kunststopf-Normalmaße , das Projekt Venezianische Linien realisiert, welches unter anderem in der Słubicer Galerie OKNO gezeigt wurde.

 

Ebenfalls interessant ist die Erscheinung des künstleri-schen Dialogs von gegenwärtig aktiven Künstlern. Natür-lich hat dies nichts damit zu tun, die Idee oder das Werk anderer Künstler auszunutzen und diese dann mit dem eigenen Namen zu versehen, wenngleich gelegentlich unbewusst Entleihungen auft reten. Dies ist beispiels-weise der Fall bei der Kryptomnesie, d.h. dem teilweisen

 

Vergessen, wodurch der Künstler überzeugt ist, etwas Eigenes, Originelles erschaff en zu haben, es jedoch tat-sächlich das Ergebnis von gehörten Melodien und zuvor gesehenen Bildern ist, bei denen aber die Erinnerung an deren Herkunft  fehlt. Gelegentlich tritt ein nichts mit dem Entleihen zu tun habendes Phänomen auf, dass zwei Künstler zur selben Zeit unabhängig voneinander ähnli-che Projekte realisieren, ohne dabei miteinander zu kom-munizieren oder überhaupt von der Existenz des jeweils anderen zu wissen. Die Grenze zwischen rücksichtslosem Plagiat und begründeter Referenz auf einen Prototyp ver-läuft  fl ießend und ist schwer zu bestimmen.

 

In den Annahmen des diesjährigen Festivalprogramms geht es daher hauptsächlich darum, Bezüge herzustellen zu dem, was in Kultur, Architektur und Kunst schon da ist, um neue Sichten auf alte Dinge, aber auch gegenwärtig Entstandenes. Es kann sich hierbei auch um Neuinterpretationen eines ei-genen Werkes handeln. Während der 7. Edition des Festivals laden wir ein zu einer Reise durch die Gegenwartskunst mit Bezügen und Zitaten zur Vergangenheit. Ist das Bewusstsein über das, was schon erreicht wurde eine Beschränkung oder öff net es neues Potenzial der Kreativität und der Interpreta-tion? Durch das Labyrinth der Kunst spazierend, versuchen wir gemeinsam diese Frage zu beantworten. Außerdem he-gen wir die Hoff nung, dass auf dem Słubicer-Frankfurter Festival Realisationen gezeigt werden, die einst zukünft ige Generationen inspirieren werden.

 

 

 

 

Anna Panek-Kusz

28-30 Października Oktober
Inna czy biedna? Anders oder arm?

W kotłowaninie wszystkoizmu, natłoku informacji i ga-lopady miałkich często propozycji, w gęstwinie akademi-zmów i jałowych powtórzeń wcześniej stworzonych dzieł, pojawia się co jakiś czas potrzeba oczyszczenia stanu po-siadania przez negację, rodzi się konieczność zaprzeczenia zastanemu status quo z jego uwikłaniami w historyczność, z uzależnieniem od konwencji, z ciągłą powtarzalnością banałów. W obrębie sztuki reakcje zdarzały się radykalne. Wieszczono albo jej koniec, co uczynił m.in. Th eo van Do-esburg, albo lansowano sztukę inną (art autre) zdefi niowa-ną przez Michela Tapié lub też postulowano sztukę ubogą (arte povera), który to termin wprowadził Germano Celant a zradykalizował ją czynnie Piero Manzoni. Jednym ze zbuntowanych przeciwko rutynie był Jean Dubuff et, gło-szący zdecydowane odrzucenie wszelkich manieryzmów i uwarunkowań, a w rezultacie zrezygnowanie z jakich-kolwiek naśladownictw – po to, by spontanicznie kreować sztukę surową, nieokiełznaną, poniekąd dziką, nazwaną art brut. Sam starał się uprawiać tego rodzaju twórczość, wspieraną i podbudowywaną tym, co kolekcjonował, czyli pracami artystów niedzielnych, naiwnych i chorych.

 

Zachowała się dająca do myślenia korespondencja, jaką na ten temat prowadził z Witoldem Gombrowiczem. Obaj mieli radykalne poglądy, a równocześnie głęboką świadomość, że z rozmaitych umowności defi niowanych przez kulturę całkowicie wyzwolić się nie da.

 

„Nie tracę z oczu faktu, że myśl nie jest niczym innym, nie może być niczym innym, niż manipulowaniem pewnym słownikiem – w całości danym przez kulturę. Słownikiem złożonym ze słów – dla pisarza; słownikiem form, pomy-słów, odniesień – dla artysty lub dla myśli w jakiejkolwiek bądź dziedzinie. Skąd wynikałoby najzupełniej logicznie, że myśl nie może wyswobodzić się z konwencji narzuco-nych przez kulturę, to jest nie będzie mogła dostrzegać czegokolwiek, jeśli zostaną jej odjęte okulary o defor-mujących soczewkach, użyczone jej przez kulturę”1. Tak dzielił się swoimi poglądami Dubuff et z Gombrowiczem. Podobnie myślał Gombrowicz: „Forma jest niezniszczal-na, autentyczność wątpliwa, spontaniczność ograniczona, a wolność jest raczej dążeniem niż faktem”. A w liście do Dubuff eta dodawał: „Sztuka jest o wiele bardziej kunsztem niż spontanicznością, to zaszyfrowany język, którego naj-przód trzeba się nauczyć, trzeba kultury, trzeba być wyedu-kowanym, żeby odróżnić dobre malowidło od złego”2.

Dubuff et mienił się nihilistą, czego nie akceptował Gom-browicz. Osobiście proponuję NICizm, nie jako program negatywnej eliminacji tego, co jest, lecz pokornej rezygnacji z potęgowania nadmiaru. Byłby to trend skoncentrowa-ny na manifestacji niechęci do wszystkiego co puste i naj-zwyczajniej zbędne.

 

Pojawia się pytanie, czy w epoce rozwiniętych technolo-gii i maksymalnie zracjonalizowanych środków przekazu sztuka może być jeszcze uboga. Na pewno jednak ma szan-se powstać inna sztuka nowa. Nie wiadomo tylko jak długo ową inną by pozostawała. Nie dłużej zapewne jak do czasu, kiedy zmieni się w kolejną konwencję.

 

Każda powoływana do istnienia forma staje się prędzej czy później integralną częścią rzeczywistości sztuki. Znajo-mość zawartych w niej kodów pozwala rozumieć jej sens, nie tylko artystyczny. Nie ma odwrotu od kulturowych uwikłań sztuki. Wszystko, co w niej nowe, jest nowe umow-nie. Nie wyklucza to pojawiania się interesujących, a przy tym oryginalnych reinterpretacji dzieł istniejących, które jako takie mogą mieć godną uwagi wartość.

 

 

Jerzy Olek

 

Im Gemenge des Informationsüberschusses und des Ga-lopps an oft  oberfl ächlichen Vorschlägen sowie im Di-ckicht der Akademismen und der gehaltlosen Wiederho-lungen zuvor entstandener Werke kommt hin und wieder das Bedürfnis auf, den Besitzstand mittels Verneinung zu bereinigen. Es entsteht die Notwendigkeit, dem vorgefun-denem status quo zu widersprechen, trotz all seiner his-torisch bedingten Verwicklungen, der Abhängigkeit von Konventionen sowie der stetigen Wiederholbarkeit von Banalitäten. Auf dem Gebiet der Kunst ereigneten sich ra-dikale Reaktionen. Entweder prophezeite man ihr Ende, wie u.a. Th eo von Doesburg, oder lancierte die nach Mi-chel Tapié defi nierte andere Kunst (art autre) oder man postulierte die arme Kunst (arte povera), deren Begriff  von Germano Celant eingeführt wurde und die aktiv ra-dikalisiert wurde durch Piero Manzoni. Ein Gegner von Routine war Jean Dubuff et, der entschlossen propagier-te, jegliche Manieren und Bedingtheiten abzulehnen und somit im Ergebnis von jeglicher Nachahmung Abstand zu nehmen – mit dem Ziel, spontan eine rohe, ungebändigte, gewissermaßen wilde Kunst zu kreieren, die den Namen art brut trägt. Er selbst praktizierte diese Form von Kunst, unterstützt und unterbaut von dem, was er sammelte, d.h. Werken von Sonntagsmalern, von naiven und von kran-ken Künstlern.

 

Zu dem Th ema erhalten geblieben ist eine zum Denken anregende Korrespondenz zwischen ihm und Witold Gom-browicz. Beide hatten sie radikale Ansichten und waren sich zugleich aber tief dessen bewusst, dass man sich nie

vollständig von den vielfältigen, durch die Kultur defi nier-ten Konventionen befreien könne.

 

„Auch ist mir nicht entgangen, dass der Gedanke als sol-cher nichts anderes ist, ja nichts anderes sein kann, als eine Manipulation mittels eines bestimmten Wörterbu-ches, welches in Gänze von der Kultur vorgegeben ist. Ei-nem Wörterbuch, das sich in den Augen von Autoren aus Wörtern zusammensetzt aber aus Sicht von Künstlern be-liebiger Couleur einem Wörterbuch der Formen, der Ideen sowie der Bezüge gleicht.

Dadurch resultiert völlig logisch, dass der Gedanke sich nicht von den Konventionsfesseln der Kultur befreien kann, d.h. nicht im Stande sein wird überhaupt etwas zu erblicken, sofern man ihm die Brille mit den die Sicht beeinfl ussenden Gläsern abnimmt, wel-che durch die Kultur verliehen werden“1.

 

Derart teilte Dubuff et seine Ansichten mit Gombrowicz, der ähnlich dachte: „Die Form ist unzerstörbar, die Authen-tizität zweifelhaft , die Spontanität beschränkt, und die Frei-heit ist eher eine Bestrebung denn ein Faktum“. Und er füg-te im Brief an Dubuff et noch hinzu: „Die Kunst ist vielmehr Fertigkeit als nur Spontanität, es ist eine verschlüsselte Sprache, die man vorweg erlernen muss, es bedarf der Kul-tur und der Bildung, um ein gutes von einem schlechten Gemälde zu unterscheiden“2 .

Dubuff et bezeichnete sich selbst als Nihilisten, was Gom-browicz nicht akzeptierte. Persönlich schlage ich einen NICHTSismus vor, nicht als Programm zur negativen

 

Elimination dessen, was schon ist, sondern als demüti-ge Resignation aufgrund der Potenzierung des Überfl us-ses. Dies wäre ein Trend, der darauf konzentriert ist, die Unlust gegenüber allem zu manifestieren, was leer und überfl üssig ist.

 

Es ergibt sich die Frage, ob in der Epoche hochentwickel-ter Technologien und maximal rationalisierter Überliefe-rungsmittel Kunst überhaupt noch arm sein kann.

Mit Sicherheit besteht die Chance des Entstehens einer an-deren neuen Kunst. Unbekannt wäre jedoch, wie lange die-se eine andere bleiben würde. Bestimmt nicht länger als bis zu dem Moment, wo sie zu einer weiteren Konvention transformiert.

 

Jede ins Leben gerufene Form wird früher oder später zu einem integralen Bestandteil der Kunstrealität. Die in ihr enthaltenen Codes erlauben ihren Sinn auch jenseits des Künstlerischen zu begreifen. Es gibt kein Zurück von den kulturellen Verfl echtungen der Kunst. Alles, was in ihr neu ist, ist nur symbolisch neu. Dies schließt nicht das zum Vor-scheinkommen von interessanten und dabei originellen Reinterpretationen vorhandener Werke aus, die als solche des Beachtens wert sind.

 

 

Jerzy Olek

 

lAbiRynT ciągle się zmienia Das lAbiRynT ändert sich ständig

Potrzebujemy swego rodzaju krawca, by przez ten zmie-niający się lAbiRynT przejść.

 

Drzewo to drzewo. A może i nie? Wszechświat powstał w wy-niku wielkiego wybuchu i ciągle się rozszerza. A może wca-le nie? Czarna dziura to skompresowana przez grawitację masa. Jak to rozumieć? Wszystko jest udowodnione nau-kowo. A może jednak nie? Kim jesteś? Człowiekiem. Kto to? Niemiec? Kto to? Polak? Kto to? Artysta. A może i nie?

 

Pytania się nie kończą, odpowiedzi również nie. Dopóki żyję. Z każdego pytania wyrasta odpowiedź, a każda odpowiedź prowokuje kolejne pytanie. To, co dla dziec-ka jest wielkim, podziwianym cudem, staje się drzewem. Przy dokładnym przyjrzeniu się być może dębem. Temat zamknięty, mogę iść dalej. Kategoryzowanie pojęciami zabija moment zdziwienia. Traktuję wszystkie pojęcia i wszystkie słowa jako jedynie niezgrabne, nieudolne i niezdarne środki do określania tego, co niepojęte.

 

Nasze postrzeganie jest ograniczone zmysłami, może być poszerzone o badania i sztukę. Gdyby tak choć raz być złożonym okiem muchy, posiadać zmysł węchu psa, rejestrować świat echosondą nietoperza. Lub też latać jak ptak, nurkować jak ryba, wykorzystywać wszystkie te zmysły i formy empiryczne, które są nam obce i które poprzez czasoprzestrzenne tunele trafi ają do innych wy-miarów. Czasem jest to uczucie, jakiś rodzaj pojęcia, które zaciera się od razu, gdy pomyślę, że zdołałem je uchwycić. Zwinąć sobie dywan spod nóg, by na nowo zacząć konstruować rzeczywistość, powodować załamania. Małe załamania prowadzą do mniejszych lub większych mody-fi kacji, duże załamania wymagają kompletnych reinter-pretacji.

 

Rozbijamy sobie potem głowy na wojnach, a każdy kur-czowo trzyma się swoich interpretacji, jak gdyby było to koło ratunkowe. Ale są też inne wyjścia. Jedną z takich dróg może być sztuka. O ile rozumiemy swoje życie jako ciągły proces modyfi kacji i reinterpretacji, jesteśmy otwarci na nowe i obce, dzięki czemu zadziwić nas może jeszcze wiele możliwości.

 

Friedrich Nietzsche powiedział kiedyś, że jesteśmy jak sta-tek na pełnym morzu, który w trakcje rejsu stale musi być przebudowywany i naprawiany, by nie zatonąć. Dodałbym do tego jeszcze, że powinniśmy eksperymentować i móc doznawać przy tym porażki, ponieważ tylko dzięki temu zbieramy doświadczenia, których potrzebujemy do prze-budowy naszego magicznego Statku Kosmicznego Ziemia (Spaceship Earth, jak nazwał go Richard Buckminster Ful-ler) poprzez niepojęte.

 

Popieram ciekawość zamiast strachu wobec modyfi kacji i reinterpretacji, jak i również to, byśmy potrafi li głośno śmiać się z samych siebie. Być może i w tym roku lAbiRynT nam w tym pomoże.

 

 

 

 

Michael Kurzwelly

 

Wir brauchen eine Art Änderungsschneiderei, um durch das lAbiRynT zu gelangen.

 

Ein Baum ist ein Baum. Oder doch nicht? Das Universum entstand durch einen Urknall und dehnt sich ständig aus. Oder doch nicht? Ein schwarzes Loch ist durch Gravitati-on komprimierte Masse. Wie ist das zu verstehen? Alles ist wissenschaft lich belegt. Oder doch nicht? Wer bist Du? Ein Mensch. Was ist das? Ein Deutscher? Was ist das? Ein Pole? Was ist das? Ein Künstler. Oder doch nicht?

 

Die Fragen hören nicht auf, die Antworten auch nicht. So-lange ich lebe. Aus jeder Frage erwächst eine Antwort und jede Antwort provoziert die nächste Frage. Was für das Kind ein riesiges, bestauntes Wunder ist, wird zum Baum. Beim genaueren Hinsehen vielleicht eine Eiche. Abgehakt, ich kann weitergehen. Ein Begriff  nach dem anderen tötet das Staunen. Ich begreife, dass alle Begriff e, alle Worte nur ein krakeliges, holpriges und unbeholfenes Mittel der Ver-ständigung über das Unbegreifl iche sind.

 

Unsere Wahrnehmung ist begrenzt auf unsere Sinne, viel-leicht erweitert durch Forschung und Kunst. Einmal zum Facettenauge einer Fliege werden, über den Spürsinn eines Hundes verfügen, die Welt mit dem Echolot einer Fleder-maus erfassen. Oder zu fl iegen, wie ein Vogel, zu tauchen, wie ein Fisch, alle die Sinne und Erfahrungsformen zu nut-zen, die uns fremd sind und durch Wurmlöcher in andere Dimensionen gelangen. Manchmal ein Gefühl, eine Art Ah-nung, die verblasst, sobald ich sie erhascht zu haben glaube.

 

Mir selbst den Teppich unter den Füßen wegziehen und wieder von vorne beginnen mit der Konstruktion von Wirklichkeit, Krisen erzeugen. Kleine Krisen fordern zu kleinen oder großen Modifi kationen heraus, große Krisen machen Neuinterpretationen erforderlich.

 

Dann schlagen wir uns in Kriegen die Köpfe ein und jeder klammert sich an seiner Interpretation fest, als wäre das ein Rettungsring. Aber es gibt auch andere Wege. Die Kunst kann so einer sein. Solange wir unser Leben als ständigen Prozess von Modifi kationen und Neuinterpretationen ver-stehen, sind wir off en für das Andere, das Fremde und kön-nen über die vielen Möglichkeiten noch staunen. Friedrich Nietzsche sagte einmal, dass wir wie ein Schiff  auf hoher See sind, das während der Fahrt ständig umgebaut und re-pariert werden muss, um nicht unterzugehen. Ich würde dem hinzufügen, dass wir auch experimentieren müssen und scheitern dürfen, denn nur dann sammeln wir Erfah-rungen, die wir benötigen für den Umbau unseres magi-schen Raumschiff  Erde (Spaceship Earth, wie es Richard Buckminster Fuller nannte) durch das Unbegreifl iche.

 

Ich plädiere für Neugierde statt Angst bei Modifi kationen und Neuinterpretationen und dafür, laut zu lachen über uns selbst. Vielleicht kann uns das lAbiRynT auch dieses Jahr dabei helfen.

 

 

 

 

Michael Kurzwelly